
Retusz zdjęć a naturalność — gdzie kończy się fotografia, a zaczyna FaceApp?
Mam wrażenie, że retusz zdjęć zaczął budzić skrajne emocje. Dla jednych to normalny etap pracy fotografa, dla innych — oszustwo i tworzenie nierealnych standardów piękna. Prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku.
Bo retusz sam w sobie nie jest niczym złym. Od lat jest częścią fotografii i właściwie trudno znaleźć profesjonalne zdjęcie, które nie zostałoby w żaden sposób dopracowane. Retuszowanie polega na ulepszaniu obrazu — usuwaniu drobnych niedoskonałości, wygładzaniu skóry, poprawianiu kolorów czy porządkowaniu detali w kadrze. To trochę jak końcowe szlify, które sprawiają, że zdjęcie wygląda spójnie i estetycznie.
I sama robię dokładnie to samo.
Usuwam skazy, wygładzam skórę z zachowaniem jej tekstury, poprawiam odstające włosy, prasuję ubrania, jeśli wymagają poprawek, czyszczę tło czy dopracowuję kolorystykę. To naturalna część mojej pracy.
Ale bardzo często powtarzam klientkom jedną rzecz:
„obrabiam Cię taką, jaką Cię teraz widzę”.
Bo ja naprawdę nie patrzę na kobietę i nie analizuję jej ciała pod kątem „niedoskonałości”. Widzę człowieka. Widzę energię, spojrzenie, sposób poruszania się i to, jak ktoś czuje się przed obiektywem.
Doskonale rozumiem też, skąd bierze się potrzeba usuwania pewnych rzeczy ze zdjęć. Sama prawdopodobnie nie chciałabym widzieć mocno podkreślonego cellulitu czy innych rzeczy, które są moim kompleksem. I myślę, że większość kobiet ma podobnie.
Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy próbujemy wyretuszować z siebie wszystko, co naturalne. Bo czym innym jest delikatne wygładzenie skóry czy złagodzenie czegoś, co odciąga uwagę od całego kadru, a czym innym stworzenie zupełnie nowej twarzy i ciała.
I tutaj pojawia się pytanie — gdzie kończy się retusz, a zaczyna zmienianie wyglądu?
Bo czym innym jest dopracowanie zdjęcia, a czym innym stworzenie nowej twarzy.
Aplikacje takie jak FaceApp potrafią dziś zrobić właściwie wszystko. Zwężają nos, zmieniają linię żuchwy, wygładzają skórę do poziomu plastiku, powiększają usta, odmładzają o dwadzieścia lat i zmieniają rysy twarzy do tego stopnia, że czasami trudno rozpoznać człowieka na zdjęciu.
Szczerze? Ja też technicznie potrafię to zrobić.
Tylko wtedy zawsze pojawia się jedno pytanie: po co?
I chyba właśnie tutaj pojawia się najważniejsze pytanie — czego właściwie oczekujesz od zdjęcia?
Czy chcesz zobaczyć siebie, tylko w najlepszym świetle?
Czy twarz, która z czasem zaczyna coraz mniej przypominać Ciebie?
Bo bardzo łatwo przekroczyć granicę, w której nie poprawiamy już zdjęcia, tylko zaczynamy tworzyć zupełnie nową wersję człowieka.
I właśnie dlatego tak ważne jest portfolio fotografa. Bo retusz zdjęć również jest częścią stylu.
Jedni fotografowie zostawiają więcej naturalności i tekstury skóry, inni idą w mocniejsze wygładzenie, bardziej „glamour” czy wręcz efekt przypominający filtr. I nie chodzi o to, że jedna metoda jest dobra, a druga zła — chodzi o to, żeby świadomie wybrać estetykę, w której sama chcesz siebie zobaczyć.
Bardzo dobrze widać to nawet po zdjęciach publikowanych w internecie. Na jednych nadal widzisz człowieka — skórę, mimikę, naturalną strukturę twarzy. Na innych retusz staje się dużo bardziej widoczny i zaczyna budować nową wersję tej osoby.
I znowu — to nie jest kwestia tego, że coś jest dobre albo złe. To po prostu dwa różne podejścia do fotografii i estetyki.
Mam wrażenie, że współczesny retusz zdjęć coraz częściej skupia się na wyidealizowanym efekcie, przez co bardzo łatwo zgubić w nim człowieka. A przecież skóra ma teksturę, twarz ma asymetrię, a ciało swoją naturalną strukturę — i to właśnie sprawia, że wyglądamy prawdziwie.
Oczywiście każdy fotograf retuszuje inaczej i to też jest całkowicie normalne. Jedni zostawiają więcej naturalności, inni idą w mocniejszy glamour czy editorial. Są też osoby, które praktycznie nie retuszują zdjęć wcale.
I nie chodzi o to, że jeden retusz zdjęć jest dobry, a drugi zły. To po prostu kwestia estetyki, wrażliwości i tego, w jaki sposób fotograf chce pokazywać człowieka.
Dlatego zawsze powtarzam, żeby wybierać fotografa nie tylko po cenie czy popularności, ale przede wszystkim po portfolio. Bo retusz zdjęć również jest częścią stylu fotografa.
I może właśnie o to w tym wszystkim chodzi — żeby retusz nie odbierał człowiekowi jego twarzy, charakteru i historii.
Bo zdjęcie nadal powinno być o Tobie.
A nie o tym, kim próbujesz się stać.
Jeśli chcesz przeczytać więcej moich przemyśleń o fotografii kobiecej, sensualności i pracy z kobietami przed obiektywem, zajrzyj tutaj:
👉 https://losphotography.pl/blog-o-fotografii-kobiecej-wroclaw/
A więcej zdjęć i codziennych kadrów znajdziesz na moim Instagramie:
👉 https://www.instagram.com/aleksandralos.photography/
Jeśli czujesz, że taka fotografia jest również dla Ciebie, możesz zobaczyć dostępne rodzaje sesji oraz pakiety, które przygotowałam. W ofercie znajdziesz sesje kobiece, sensualne, wizerunkowe i ciążowe realizowane we Wrocławiu — wszystkie tworzone w naturalny, emocjonalny i estetyczny sposób.
👉 Zobacz ofertę sesji zdjęciowych:
Oferta sesji kobiecych

To chyba pierwszy raz, kiedy przeczytałam o retuszu w taki sposób. Zawsze bałam się sesji właśnie dlatego, że nie chciałam wyglądać „jak ktoś inny”.
Myślę, że bardzo wiele kobiet ma podobne obawy. I szczerze? Właśnie dlatego tak ważne jest dla mnie, żeby po retuszu nadal widzieć prawdziwego człowieka, a nie całkowicie zmienioną wersję samej siebie 🤍