nie umiem pozować
sesja kobieca wrocław

„Nie umiem pozować” — i dlaczego to naprawdę nie ma znaczenia

„Nie umiem pozować” to jedno ze zdań, które najczęściej słyszę od kobiet zainteresowanych sesją zdjęciową. Pojawia się czasem jeszcze zanim zaczniemy rozmawiać o terminie, stylizacjach czy pomyśle na zdjęcia. Zaraz za nim zwykle idą kolejne obawy: „będę wyglądać sztywno”, „nie wiem, co zrobić z rękami”, „fatalnie wychodzę na zdjęciach”.

Trudno jednak oczekiwać, że osoba, która pierwszy raz staje przed profesjonalnym fotografem, będzie wiedziała, jak pracować przed obiektywem. Pozowanie nie jest czymś, co robimy na co dzień, a mimo to wiele kobiet podchodzi do sesji z przekonaniem, że powinny przyjść już przygotowane. Wiedzieć, jak ustawić ciało, co zrobić z rękami, jak spojrzeć czy zachować się w momencie, kiedy aparat jest skierowany wyłącznie na nie.

Do tego dochodzi świadomość, że przez jakiś czas cała uwaga będzie skupiona właśnie na nich. Ktoś będzie obserwował ich twarz, sylwetkę i każdy ruch. Dla osoby, która nie ma doświadczenia przed aparatem, jest to zupełnie nowa sytuacja i stres przed pierwszą sesją naprawdę nie jest dla mnie niczym zaskakującym.

Sesja zdjęciowa to nie egzamin z pozowania

Podczas sesji nie mówię klientce: „stań tam i zapozuj”, a później nie czekam, aż sama wymyśli, co zrobić. Pokazuję każdą pozę, często od ustawienia głowy aż po stopy, a klientka po prostu ją po mnie powtarza. Jeśli sama stanie w sposób, który dobrze wygląda, nie ustawiam jej od początku tylko dlatego, że miałam w głowie coś innego. Podchodzę, poprawiam szczegóły albo już podczas fotografowania podpowiadam, co delikatnie zmienić.

Czasami będzie to przesunięcie dłoni, innym razem ustawienie głowy, stopy czy zmiana ciężaru ciała. Zdarza się również, że poprawiam włosy, ubranie albo ułożenie ciała klientki, ale zanim jej dotknę, zawsze pytam, czy mogę to zrobić. Przy sesji kobiecej czy sensualnej pracujemy czasami z bardzo niewielkimi zmianami pozycji ciała i znacznie łatwiej jest mi pokazać je bezpośrednio niż próbować przez kilka minut tłumaczyć, o jaki ruch mi chodzi.

Nie prowadzę też sesji za pomocą kilku suchych komend rzucanych zza aparatu. Bardzo dużo rozmawiam z klientkami i właściwie przez cały czas dyryguję tym, co dzieje się przed obiektywem. Mówię, gdzie spojrzeć, co zrobić z twarzą, jak ustawić usta czy głowę, ale jednocześnie rozmawiam, żartuję i staram się wywoływać naturalne reakcje. Cisza ze strony fotografa może być znacznie bardziej stresująca niż sam aparat, szczególnie dla kobiety, która pierwszy raz znalazła się w takiej sytuacji i nie wie, czy to, co robi, jest tym, czego fotograf od niej oczekuje.

Pozowanie nie oznacza stania bez ruchu

Duża część mojej pracy opiera się na ruchu. Jeśli chcę, żeby klientka przesunęła ciało w określony sposób, najpierw pokazuję jej ten ruch. Później często wykonuję go razem z nią już podczas robienia zdjęć, dzięki czemu może na bieżąco mnie naśladować. Nie musi zapamiętywać wcześniej całej sekwencji ani zastanawiać się, co miała zrobić jako następne.

W obrębie jednej pozy również nie wykonuję jednego zdjęcia i nie przechodzę od razu do kolejnej. Robię serię, stopniowo zmieniając poszczególne elementy. Dłoń może znaleźć się trochę wyżej, zmienia się kierunek spojrzenia, ustawienie głowy, nogi albo napięcie sylwetki. Czasami różnice między kolejnymi kadrami są naprawdę niewielkie, ale na gotowym zdjęciu potrafią mieć duże znaczenie.

Mimika jest kolejnym elementem, z którym pracujemy podczas sesji. Mogę poprosić o konkretny kierunek spojrzenia czy ustawienie twarzy, ale nie wszystko da się uzyskać poleceniem. Dlatego dużo rozmawiam i obserwuję reakcje klientki. Fotografowanie nie polega u mnie na ustawieniu jednej pozy i zrobieniu w niej kilku identycznych zdjęć. Cały czas coś się zmienia, nawet jeśli na pierwszy rzut oka są to drobiazgi.

Każda sesja wymaga innego sposobu pozowania

Inaczej prowadzę sesję wizerunkową, inaczej kobiecą, a jeszcze inaczej sensualną, ponieważ za każdym razem chcemy pokazać kobietę z innej strony. W fotografii wizerunkowej znaczenie ma to, jaki wizerunek chcemy zbudować i do czego później będą służyły zdjęcia. Sesja kobieca daje mi zupełnie inne możliwości pracy z sylwetką i ruchem, a przy sensualnej mogę jeszcze mocniej pracować z napięciem ciała, spojrzeniem czy bardziej zmysłowym sposobem poruszania się.

Dlatego nie istnieje jeden zestaw póz, którego można nauczyć się przed lustrem i wykorzystać podczas każdej sesji. Nawet w obrębie jednego rodzaju fotografii nie ustawiam wszystkich kobiet identycznie. Różnimy się proporcjami, wzrostem, sylwetką i mobilnością, a aparat bardzo szybko pokazuje, jak nawet niewielka zmiana ustawienia wpływa na cały kadr.

Przed sesją korzystamy oczywiście z inspiracji, które omawiamy podczas konsultacji. Traktuję je jako pewną granicę, w której będziemy się poruszać, szczególnie na początku. Wiem wtedy, w jakim kierunku klientka chce pójść i z czym czuje się komfortowo. W trakcie fotografowania obserwuję jednak, jak reaguje na kolejne ustawienia i jeśli widzę, że możemy pójść trochę dalej, dokładam własne pomysły. Sesja zaczyna więc od ustalonego wcześniej kierunku, ale nie musi być jego dokładnym odtworzeniem.

A co z fotogenicznością?

Nie lubię mówić kobietom, że fotogeniczność nie istnieje, bo zwyczajnie się z tym nie zgadzam. Są osoby, które aparat lubi niemal od pierwszego zdjęcia, i takie, przy których trzeba poświęcić więcej uwagi światłu, perspektywie, stylizacji czy makijażowi. Nie oznacza to jednak, że osoba mniej fotogeniczna jest skazana na złe zdjęcia.

Fotografia daje ogromne możliwości. Odpowiednie światło potrafi zupełnie inaczej pokazać rysy twarzy i sylwetkę, makijaż przygotowany do zdjęć podkreślić atuty, a dobrze dobrana stylizacja zmienić proporcje całej figury. Znaczenie ma również perspektywa, ogniskowa i ustawienie względem aparatu. Czasami różnica pomiędzy zdjęciem, na którym ktoś zupełnie sobie się nie podoba, a takim, które chce później wydrukować, wynika z całego zestawu świadomych decyzji podjętych przed naciśnięciem spustu migawki.

Dlatego kiedy klientka mówi mi „nie jestem fotogeniczna”, nie zamierzam przekonywać jej na siłę, że fotogeniczność jest wymysłem. Bardziej interesuje mnie znalezienie takiego sposobu fotografowania, który będzie dla niej odpowiedni. Z doświadczeniem wiele rzeczy widzę już podczas pierwszego spotkania i potrafię przewidzieć, jaki rodzaj światła, kadru czy ustawienia może dobrze się sprawdzić.

Umiejętność pozowania i fotogeniczność są zresztą dwiema różnymi rzeczami. Można być bardzo fotogenicznym i kompletnie nie wiedzieć, co zrobić przed aparatem. Można też potrzebować większej pracy nad całym obrazem, a jednocześnie świetnie reagować na wskazówki fotografa. W obu przypadkach sposób prowadzenia sesji ma znaczenie.

Dlatego zdanie „nie umiem pozować” nie mówi mi niczego o tym, jakie zdjęcia zrobimy. Mówi jedynie, że podczas sesji będę robiła dokładnie to, co robię na co dzień: pokażę Ci, co masz zrobić, będę Cię prowadzić i wspólnie będziemy budować kolejne kadry. Umiejętność pozowania nie jest czymś, z czym musisz przyjść do studia.

Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda fotografia kobieca we Wrocławiu, zajrzyj tutaj:


Oferta sesji zdjęciowych

Najczęściej zadawane pytania dotyczące sesji zdjęciowej znajdziesz tutaj:
FAQ pytania i odpowiedzi

Więcej codziennych kadrów i kobiecych historii znajdziesz tutaj:
Instagram @aleksandralos.photography

A jeśli czujesz, że to moment dla Ciebie, możesz odezwać się tutaj:
Kontakt

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *