Nie pozwól, żeby ktoś gasił Twoje światło

sesja kobieca wrocław

Czyli o tym, jak łatwo zapomnieć o sobie, spełniając cudze oczekiwania

Zainspirowana swoim własnym postem na Instagramie, postanowiłam poszerzyć ten temat tutaj — bo wiem, że dla wielu z nas to coś więcej niż tylko chwila refleksji. To codzienność, która potrafi przygniatać. Z zewnątrz często wszystko wygląda w porządku. Uśmiech na twarzy, wszystko ogarnięte, jakoś się toczy. Ale w środku? W środku bywa różnie. Bywasz zmęczona. Czasami tak bardzo, że trudno to nawet nazwać. Nie tym zmęczeniem po ciężkim dniu, które mija po śnie. Tylko takim głębokim, emocjonalnym. Bo za długo byłaś dla wszystkich, tylko nie dla siebie. Spełniasz oczekiwania. Przystosowujesz się. Czasem nawet nie wiesz, kiedy to się zaczęło. Zamiast zapytać siebie: „Czego ja potrzebuję?”, pytasz: „Czy tak będzie dobrze?”, „Czy kogoś nie zawiodę?”, „Czy nie przesadzam?”. I nagle orientujesz się, że robisz wszystko tak, jak trzeba — ale niekoniecznie tak, jak chcesz.

Dlaczego to tak często się zdarza?

Bo od zawsze słyszałyśmy, co wypada, a co nie.
Że mamy być grzeczne. Uśmiechnięte. Miłe. Zadbane, ale bez przesady. Ambitne, ale nie za bardzo. Czułe, ale nie emocjonalne. Kobiece, ale nie „trudne”.
Że lepiej się nie wychylać. Nie prosić o zbyt wiele. Nie robić kłopotu.
Słyszałyśmy to od nauczycielek, od babć, z bajek, z gazet, z podsłuchanych rozmów dorosłych. Czasem wprost, częściej między wierszami. I człowiek się uczy. Uczy się, że trzeba być „jakąś”, żeby zasłużyć. Więc zaczynasz się dopasowywać. Przytulasz swoje potrzeby w kąt, bo boisz się, że są za głośne. Starasz się. Coraz bardziej.
Najpierw to są drobne rzeczy — nie powiesz, co naprawdę myślisz, bo nie chcesz nikogo urazić. Potem większe — nie wybierzesz siebie, bo boisz się, że ktoś się odsunie.
Aż w końcu sama siebie nie słyszysz.

I nawet nie wiesz, kiedy to się stało.
Nagle łapiesz się na tym, że pytasz nie: „Czego ja chcę?”, tylko:
„Czy tak będzie dobrze?”,
„Czy nie przesadzam?”,
„Czy nie zawiodę?”,
„Czy nie powinnam się jeszcze bardziej postarać?”.

I jak do tego dochodzi jeszcze to codzienne porównywanie się z innymi — z tym, co widzisz na Instagramie, na ulicy, w pracy, w rozmowach znajomych — to już w ogóle trudno.
Z każdej strony zalewa Cię przekaz, że inni lepiej sobie radzą.
Są spokojniejsi, bardziej poukładani, spełnieni.
A Ty? Może faktycznie jesteś jakaś nie taka?
Może trzeba się bardziej postarać, poprawić, ułożyć — żeby dorównać.

I nawet jeśli wiesz, że to iluzja, że każdy ma swoje niewidzialne ciężary — ten głos w środku i tak zaczyna szeptać:
„Spójrz na siebie. Przesadzasz. Wymyślasz. Inni jakoś mogą. A Ty znowu czegoś nie ogarniasz.”

I nagle to już nie jest tylko kwestia dnia, nastroju czy zmęczenia.
Zaczynasz myśleć, że może z Tobą naprawdę jest coś nie tak.
Że jesteś niewystarczająca.
Za bardzo czujesz. Za dużo chcesz. Za mało dajesz.
I że powinnaś się zmienić. Dostosować. Jeszcze bardziej zrezygnować z siebie.

Tylko… dlaczego?
I komu to właściwie ma służyć?

I nawet kiedy zaczynasz powoli wyprostowywać plecy, oddychać pełniej, mówić głośniej, czuć się pewniej — to często właśnie wtedy pojawia się ktoś, kto spróbuje Cię zatrzymać.
Słowem. Szyderą. Milczeniem. Aluzją.
Zawsze znajdzie się ktoś, kto poczuje się zagrożony Twoją zmianą.
Kto uzna, że robisz się „za bardzo”.
Że powinnaś znowu być cicho, skromnie, nie rzucać się w oczy.
Bo tak było im wygodniej.

Ale Twoje światło nie jest po to, żeby pasowało innym.

To, że ktoś próbuje podciąć Ci skrzydła — nie znaczy, że nie powinnaś latać.
To nie znaczy, że nie możesz.

A przecież…

Nie jesteś za bardzo. Nie jesteś trudna. Nie musisz się zmieniać, żeby być „lepsza do kochania”. Masz prawo być sobą. I nie tłumaczyć się z tego. Nie każda emocja musi być przyklepana uśmiechem. Nie każde marzenie musi być rozsądne. Nie wszystko, co robisz, musi być zrozumiałe dla innych. Masz prawo mówić „nie”, kiedy wszyscy chcą, żebyś powiedziała „tak”. Masz prawo się wycofać, odpocząć, zatęsknić za sobą.

Twoje światło nie jest problemem. Jeśli komuś przeszkadza — to nie Twoja wina. Nie musisz przygasać, żeby inni czuli się pewniej.

Może warto zadać sobie dziś jedno pytanie:

Gdzie jestem ja w tym wszystkim? Nie „ja jako mama”, „ja w pracy”, „ja dla innych”. Po prostu — ja. Co czuję? Czego mi brakuje? Za czym tęsknię? Co mnie boli, ale ciągle to chowam?

Nie musisz robić rewolucji. Czasem wystarczy drobna decyzja, by znów poczuć siebie bliżej. Cisza, własna obecność, chwila szczerości przed samą sobą. I może ta czułość, na którą czekasz od innych — może możesz dać ją sobie pierwsza? Wiem, że to nie jest proste. Ale wiem też, że każda z nas ma w sobie światło. I każda z nas zasługuje na to, żeby świecić po swojemu. Bez pytania o zgodę.

🖤

https://www.instagram.com/aleksandralos.photography

sesja kobieca wrocław

2 komentarze do “Nie pozwól, żeby ktoś gasił Twoje światło”

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *